niedziela, 14 grudnia 2014
Recenzja przy próbach okiełznania emocji kłębiących się w moim wnętrzu po seansie - Welcome to the NHK.
Witaj. Jak wiesz, lub nie - Rel jest miłośniczką kultury japońskiej. Jestem w tym świecie od bardzo niedawna. Zaczęło się od tego, że poznałam na czacie niejaką Yasuto, która poinformowała mnie, że organizuje spotkanie dla warszawskich Otaku. Skorzystałam z zaproszenia. Ludzie byli cudowni. Zapewniam, że środowisko Otaku to bynajmniej obłąkane ''mangoz*eby'' tylko bardzo wartościowi, nietuzinkowi, zabawni, rozmowni,empatyczni ludzie, którzy się nawzajem kochają. Zainspirowało mnie spotkanie z nimi, toteż zaczęłam się zagłębiać w temat. W moim mieście również działa Fandom, na który pierwszy raz poszłam 21 grudnia 2013. Działalność w Fandomie kojarzy mi się z najlepszymi momentami mojego życia, szczerze! Przeżyłam tutaj wielką miłość od pierwszego wejrzenia. Niemniej jednak to żaden tani romans, to był poważny związek, wspólne mieszkanie, znaliśmy nawzajem swoje rodziny. Mimo, że nie jesteśmy już razem to chowam w sobie tylko dobre wspomnienia.. Do rzeczy jednak! Anime oglądam na dobrą sprawę od moich studenckich wakacji. Obejrzałam sama kilka serii, jak również miałam przyjemność uczestniczenia w tzw. nocach anime, gdzie ''starzy wyjadacze'' przedstawiali różne anime, aby zainspirować resztę. Serię, którą skończyłam oglądać dzisiaj, polecono mi już dość dawno, ale z braku czasu nie mogłam się zabrać do niej. Jednak, gdy już się ''dorwałam'' do komputera, to oderwać się nie mogłam. Naprawdę, jeżeli wahasz się, czy może zacząć oglądać anime, to zacznij od tytułu ''Welcome to the NHK''. Powyżej wstawiłam obrazek z bohaterami z rzeczonej pozycji. Przedstawię ich lapidarnie. Tytułowy bohater znajduje się pośrodku. Satou-kun jest hikikomori i z pomocą przychodzi mu Misaki-chan (po lewej), która zaprasza go na terapię. Postać po prawej to Yamazaki, kolega Satou-kun'a ze szkoły średniej. Nie umiem pisać recenzji filmów/seriali, wolę książki, ahh. Ciekawi Cię może, czym jest tytułowe ''NHK''. Otóż jest to skrót od Nippon Hikikomori Kyōkai, co oznacza Japońskie Stowarzyszenie Hikikomori. Niemniej jednak to anime daje dość spore pole do popisu dla widza, ponieważ może on rozwinąć powyższy skrót adekwatnie do własnych lęków, demonów, problemów, fobii, zaburzeń, pragnień. Ogółem NHK to wszechobecny spisek, który kreuje nasze życie, to fatum, zło, cierpienie obecne w otoczeniu. Bohaterowie nawet na którymś spotkaniu doszli do wniosku, że 90% wydarzeń z naszego życia to ból i smutek, a pozostałe 10% to chwile, które dostarczają szczęścia w naszym życiu. Pragnę wskazać konkretnie, co mnie w tym anime urzekło. Przede wszystkim muzyka. Piękna, klimatyczna piosenka ''Knock, knock,knock''. Nie mam pojęcia, jaki jest jej tytuł, ale taki wers w niej występował. Poza tym urocze Pururin Rin! Oprócz muzyki, polubiłam postać Yamazakiego. Nie jest on pierwszoplanową postacią, ale moim zdaniem wniósł do fabuły bardzo dużo. Ponadto, na owym anime zdarzyło się uronić łzę. Przede wszystkim urzekła mnie scena, gdy Misaki-chan z płaczem wykrzykuje, że jest samotna. Myślę,że mało kogo stać na tak szczere wyznanie, dotyczące naszych własnych słabości. Było również kilka innych scen, ale nie będę spojlerować. Zaciekawiła mnie również scena, gdy Satou-kun i Misaki-chan spacerowali i było kilkusekundowe ujęcie na bilboard, który prezentował trzy filmowe plakaty: ''N-Men'', ''H-Men'', ''K-Men'', i z tego wychodzi NHK. Mega przemyślane anime.Tak, jakby spisek obejmował każdą płaszczyznę naszego życia. Nie będę się rozpisywać i mimo, iż zakończenie mnie trochę rozczarowało, daję 9/10. Następne w kolejce anime to Mushishi. Jeżeli chcecie mi coś polecić, wyrazić opinię, shejtować, zapraszam.
Ściskam, Rel.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Przekonałaś mnie, nigdy nie byłam przekonana do tego.
OdpowiedzUsuńCzas najwyższy spróbować. ;)