niedziela, 12 lipca 2015

Lekcja pierwsza.











Powroty nigdy nie są łatwe, także te tutaj. Uwierzcie mi, że nie jeden raz chciałam kupować wirtualny bilet w jedną stronę, by ostatecznie wysiąść tutaj i zostać na zawsze. Za każdym jednak razem coś mnie zatrzymywało, przeszkadzało, wydało się istotniejsze, lub sam powrót kreślił się jako bezsensowny zamysł. Jednak zdecydowałam się wrócić na bloga. Cały rok pilnie przestrzegałam swoich obowiązków, a teraz mam wakacje więc warto zrobić coś dobrego dla innych.


''Zacznij tam, gdzie jesteś'' *

Ja to właśnie zrobiłam, teraz kolej na Was. Jeszcze godzinę temu siedziałam w tym fotelu i myślałam, że nic inspirującego i ciekawego mnie już dziś nie spotka, ale postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. I jestem tutaj. Postanowiłam tu, z tego miejsca, otworzyć się i nieść Wam motywację i uśmiech. To potwornie budujące, gdy zdobywam pierwszy odzew, dostaję wiadomości z podziękowaniami. Sama wiem, jak ważne jest wsparcie i dobre słowo - to pierwszy krok do sukcesu. Lepiej jest działać ze świadomością, że ktoś trzyma za Ciebie kciuki i sam Cię do tego działania popchnął. Lub inaczej - sprawił, że to Ty sam chciałeś być popchnięty, a to sztuka. 
Sztuką jest odkrycie czegoś inspirującego, jakiegoś puzzelka, który pasuje do reszty świata, tego lepszego świata. A jeszcze większa - odkrycie tego puzzelka w miejscu, w którym aktualnie się znajdujesz. Nie komplikuj sobie życia, wykorzystuj okazje. Gdy odkryjesz w swoim obecnym położeniu piękno, już jesteś zwycięzcą. Teraz wstań, i pomóż odnieść zwycięstwo komuś innemu. 
Karma 
wraca.
Naprawdę.

~~~~~~~~~~
Będę dodawała wpisy nieraz dłuższe, nieraz krótsze, zależy jak bardzo frapujący i rozwlekły wyda mi się dany rozdział. Wpisy postaram się dodawać regularnie, na pewno nie codziennie. Liczę, że uda mi się dodać 1-2 posty w tygodniu.

Bardzo liczę na Wasze wsparcie. Wiecie, że ode mnie macie je w każdej chwili.
















___________________________________________
*Tytuł rozdziału pochodzi z książki pt. ''Jesteś cudem''.

Czy kiedykolwiek miałeś/-aś ochotę splunąć w lustro widząc swoją twarz?‎







O mojej inicjatywie pisałam już na asku kilka razy.
Niemniej jednak przytoczę i tu, ponieważ mój pomysł może być komuś nieznany.
Odpowiedzią na pytanie zadane w tytule postu jest dekadenckie i ponure: ''Owszem''.
Nie jest mi wstyd opowiadać o swoich doświadczeniach, nie czuję się nieswojo i źle a wręcz przeciwnie - myślę,że opowiadając je komuś mogę dodać mu siły. Żeby wiedział, że z emocjonalnej pustki jest wyjście, jak i z każdej sytuacji w życiu. Nie mamy wpływu na to, co nas spotyka, ale mamy wpływ na nasze reakcje. Wszystko dzieje się w naszej głowie - pewnie słyszeliście tę myśl tysiąc razy, ale ja powtórzę raz kolejny, abyście uwierzyli nareszcie w jej prawdziwość.


~~ Były chwile, kiedy czułam, że za chwilę utonę w tej melancholii, pogrąży mnie ona i wypełni nawet najmniejszą przestrzeń mojego ciała i duszy, czułam strach i obrzydzenie w każdym calu, w każdej komórce. Pragnęłam rozpaczliwie to zniszczyć i uwolnić się od tego. W każdy, możliwy sposób.
Jednak wszystko to jest przeszłością.
Spotkałam na swojej drodze mnóstwo inspirujących ludzi, motywujących książek i rzeczy, którymi wzbogacałam swoje wnętrze. Życie doświadczyło mnie niesamowicie, to dlatego jestem teraz taka silna i mogę opowiadać o swoim życiu aby uświadomić innym, że z każdej sytuacji jest wyjście, a 'porażki' to tylko lekcje, dzięki którym możemy bez wysiłku wspiąć się na schodek wyżej. Schody do doskonałości są przerażające długie, lecz za każdym razem, gdy powstrzymasz się od złośliwego komentarza, spojrzysz na siebie życzliwie, wyciągniesz do kogoś rękę, uśmiechniesz się przez łzy - zmierzasz ku górze.
Myślałam kiedyś o sobie jak o kimś parszywym, najgorszym, zniszczonym, rozdartym, bezużytecznym. Dziś wiem, że jestem jedyna, niepowtarzalna, inteligentna, młoda, piękna, zdolna, wyjątkowa, z wieloma wadami, które są tylko moją własnością, nie muszę i nie chcę się ich wstydzić. Jestem tym, kim zawsze chciałam być. Dzięki sobie. Dzięki moim rodzicom. Dzięki przyjaciołom. Dzięki ludziom wokół mnie. Dzięki obcym osobom na ulicy, które odwzajemniają mój uśmiech i nie patrzą na mnie jak na dziwoląga. Dzięki sztuce. Dzięki Wam. Tak, dzięki Wam. Bo to dla Was i przez Was istnieję w tej wirtualnej społeczności (na asku) już ponad dwa lata. Jesteśmy tutaj razem jakieś kilkanaście miesięcy. To piękne. I będzie istnieć dalej.
Chodzi mi po głowie, aby mój blog przekształcić w miejsce, gdzie odnajdziesz motywację. Gdzie będziesz czytać moje słowa i uświadamiać sobie, małymi kroczkami, że jesteś cudem. Pięknym człowiekiem, o duszy którą sam możesz udoskonalać. Moją inspiracją i motywacją jest Regina Brett, nawet nazwy rozdziałów jej książek mają w sobie gargantuiczne pokłady magii, takie, że ledwo widzę tekst przez łzy. Mam koncepcję, aby stworzyć taki własny poradnik na moim blogu. Inspirowany Nią. Czy znajdzie się ktoś, kto będzie to czytał? 

~~ Nie zadaję już sobie tego pytania, gdyż wiele motywujących i pochlebnych słów przeczytałam na ten temat na asku. Dlatego nie pozostało mi nic innego, niż zacząć projekt.