sobota, 8 listopada 2014
Opowiem Ci jeden z moich snów. Być może nie poczujesz tego, co ja czułam budząc się wtedy z lękiem, niemniej jednak dokonam próby.
Czuję na plecach przeraźliwy chłód ceglanego muru.
Nade mną pochyla się odrażający mężczyzna, z oczami,
w których skrywa się nienawiść i chce opuścić źrenice,
dokonując określonego czynu.
Z A B I Ć M N I E.
Przełykam ślinę tuż przed tym, jak zimne ostrze łaskocze moją krtań.
W duchu modlę się jedynie, żeby nagle nie dostać czkawki.
Nie kontroluję łez, które bezzwłocznie spływają mi po policzkach.
Patrzę mężczyźnie prosto w oczy i staram się stworzyć niemą polemikę. Szeptam, że nie chcę umierać.
Jestem jednak świadoma, że przyszły morderca mnie nie posłucha.
Zamykam oczy, bo nie chcę widzieć krwi.
Cierpię tylko przez kilka minut, zanim uchodzi ze mnie życie.
Inny wymiar. Eden.
Grają muzykę rzewną.
Tłumy ludzi zgromadzili się nad moją mogiłą.
Łkają.
Ciekawe, jak teraz czuje się osoba, przez którą umarłam.
Mężczyzna.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
.jpg)
Czuję dokładnie co ty musiałaś czuć. Potrafisz przekazać wszystkie emocje niezbędne by wejść w ciebie.
OdpowiedzUsuńNiech kolejne sny będą ukojeniem a nie palącym ostrzem.
„NIE CHCĘ UMIERAĆ”
OdpowiedzUsuńNie zauważyłem nawet, kiedy coś powiedziała
Myślałem tylko o jednym
O Z A S P O K O J E N I U S W O I C H P R A G N I E Ń
Pewniej ścisnąłem nóż w dłoni
I jednym ruchem pozbawiłem ją życia
Cudownie mi teraz, wiedząc,
Że ktoś o mnie myśli
Cudowne.
Usuń