poniedziałek, 3 listopada 2014
Balansując na granicy mroku i enigmatycznych zwyczajów - czyli kilka słów o mojej ulubionej książce.
Jeśli mam przybliżyć czytelnikowi swój wizerunek, muszę chyba zaznajomić go z wiedzą, co robię w wolnych chwilach - z jaką sztuką się utożsamiam, jaki rodzaj wyrazu artystycznego mnie pociąga, jakie książki czytam, jakie filmy oglądam, oraz tego typu informacje. Na moim asku wiele razy przytaczałam książkę Francesc'a Miralles'a pod tytułem ''Retrum. Kiedy byliśmy martwi''. Wspominałam o niej chyba za każdym razem, gdy ktoś prosił mnie o polecenie jakiejś pozycji. Myślę, że warto ponownie przypomnieć o Retrum, ponieważ jest to doprawdy specyficzna powieść. Uwielbiam takie gotyckie klimaty. Już sama okładka jest intrygująca i uświadamia czytelnikowi, że nie ma do czynienia z ckliwą historyjką o niebanalnej miłości. Przytoczę recenzję autora z tylnej części okładki:
'' Czy spałeś kiedyś na cmentarzu?
Christian jest w żałobie po śmierci brata bliźniaka. Pewnego dnia spotyka pod cmentarnym murem troje nieznajomych o bladych twarzach i fioletowych ustach. Szybko traci głowę dla podobnej do wampirzycy Alexii. Kim jednak są członkowie dziwnego stowarzyszenia odwiedzającego po zmierzchu umarłych? I czy spanie na grobach oraz ekscentryczny makijaż to jedynie niewinna zabawa? Gotycka powieść Francesca Mirallesa przenosi czytelnika w świat aniołów o mrocznych duszach i namiętności silniejszych niż śmierć''
~ Od razu pragnę zwrócić uwagę,że Alexia wampirzycą nie jest, tylko jej aparycja jest zbliżona do sztampowego wyobrażenia człowieka o wampirach. Wiele ludzi rezygnowało z tej książki właśnie przez czytanie bez zrozumienia. Nic dziwnego, ja również mam uczulenie na stale powtarzający się temat miłości między wampirem a człowiekiem, lub coś w tym stylu. Niemniej jednak, mogę obiecać Tobie już teraz, że po przeczytaniu Retrum, będziesz myślał o tej pozycji jeszcze przez jakiś czas, po odwróceniu ostatniej strony. Albowiem książka jest naprawdę nietuzinkowa i ma w sobie coś tak wyjątkowego, że czeka się na kolejną część niczym pustelnik na kroplę wody.
Moja biblioteczka mieści wiele, wiele książek. Nie mogę się zebrać,, aby wziąć się za którąś z tych zaległych pozycji. Niektóre czekają na mnie miesiącami, niemniej jednak sądzę, że uda mi się to w najbliższej przyszłości nadrobić. Jeśli macie jakieś propozycje wartościowych książek, to proszę - podzielcie się ze mną tą wiedzą. Bardzo lubię wzbogacać swoje wnętrze właśnie poprzez czytanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Imię oraz nazwisko Francesca Millaresa pisze się w dopełniaczu bez apostrofów. Dosyć częsty błąd przy odmianie zagranicznych nazwisk - nie zawsze się te apostrofy nieszczęsne stawia. Więcej na ten temat, tak na przyszłość:
OdpowiedzUsuńhttp://www.jezykowedylematy.pl/2010/10/nazwiska-obce-kiedy-stawiamy-apostrof/
Musiałam - takie zboczenie ortograficzne dziewczyny zafascynowanej językiem polskim :)
Zaciekawiłaś mnie tym opisem. Mam zamiar przeczytać polecaną przez Ciebie książkę. Osobiście polecam "Morze spokoju" Millay K. Niedawno przeczytałam i nie mogłam dojść do siebie przez jakieś dwa dni. Także gorąco polecam! I pozdrawiam, świetny blog :)
OdpowiedzUsuń